Budowa naczynia z wałeczków
Poniżej bardziej zdjęciowo niż opisowo chciałam zaprezentować jedną z moich głównych metod pracy. Budowa z wałeczków pozwala mi na konstruowanie większości z naczyń jakie wykonuję. Nie używam koła garncarskiego zatem ta technika (zresztą jedna
z najbardziej podstawowych w kwestii lepienia) – dla mnie jest najważniejsza.
Najpierw wycinam podstawę na wcześniej przygotowanym z pomocą wałka płacie gliny.
Następnie trochę tak jak do wykonania kopytek – formuję z kawałka gliny wałek, który delikatnie jeszcze na blacie spłaszczam ręką.
Tak przygotowany wałek owijam wokół mojej podstawy, dociskając delikatnie wałeczek do ścianek koła.
Jeśli wałeczek jest za długi jego nadmiar odcinam, można jednak już na tym etapie zawijać go w koło tym samym idąc do góry z powstającą właśnie powoli ścianką naczynia.
Ja odcinam nadmiar, ponieważ już na tym etapie warto zadbać również o wygląd podstawy, dlatego wolę mieć pierwszy pasek równy. Dodatkowo wzmacniam połączenie jeszcze od środka kolejnym cieniutkim wałeczkiem, który przyklejam między podstawą
a ścianką w miejscu łączenia.
Dokładam wałeczek i delikatnie zacieram go palcem między ścianką a podstawą.
Gdy już zabezpieczę naczynie od środka, obracam jego podstawę na drugą stronę tak, żebym widziała spód.
Od spodu również zacieram miejsce łączenia. Gdy już wszystko zatrę i wyrównam na powrót obracam podstawę tak, żeby widzieć środek naczynia.
Wykonuję kolejny wałek i dokładam go nad ten już istniejący.
Na bieżąco palcem zacieram powierzchnię między wałkami – tym sposobem również łączę jeden z drugim. Są osoby, które najpierw dookoła nakładają kolejne warstwy wałeczków i dopiero na samym końcu zacierają wszystkie w jedną całość.
Dodatkowo również na bieżąco używam cykliny, czyli narzędzia pomagającego mi wyrównać ścianki, poprzez ściągnięcie nadmiaru gliny. Cyklina także wygładza ściany naczynia. Lepię na tzw. toczku. Jest to obrotowa podstawa, którą cały czas manewruję podczas lepienia. Toczek bardzo usprawnia moją pracę.
I tak dokładając kolejne wałeczki, zacierając je i wyrównując cykliną pnę się z moją ścianką do góry.
Cyklinę używam zarówno w środku jak i z zewnątrz.
Naczynie to konkretnie zwężam do góry. Robię to poprzez dokładanie kolejnych wałków nieco krótszych niż poprzednie. Cały czas również pracuję nad kształtem używając cykliny i klepaczki.
Tu widać również dziurkę przy dnie, zrobiłam ją, ponieważ ten konkretny wazon będzie podstawą do lampy – przez dziurkę przeciągniemy kabel.
Wałeczki dokładamy do momentu, aż uznamy, że nasze naczynie jest już wystarczające. Na koniec wyrównujemy ścianki i brzegi od góry. Możemy również nadać dokładniejszy kształt za pomocą klepaczki- to jest takie płaskie drewniane „narządko” jak do przewracania naleśników w kuchni. Dokładnie kuchenne 😊. Oklepując ściany naczynia również możemy je wyrównać.
Efekt końcowy. W taki sposób buduję moje lampy, osłonki, miski i wszystko to co da się wykonać z pomocą wałeczków. Technika ta daje duże możliwości, jest alternatywą dla osób nie pracujących na kole garncarskim. Z jej pomocą można również wykonywać duże, masywne naczynia, które nie zawsze moglibyśmy wytoczyć na kole.


