WITRAŻ, BIŻUTERIA KORALIKOWA I…. CZYLI WSZYSTKO INNE POZA CERAMIKĄ CO RÓWNIEŻ POWSTAJE W PRACOWNI
Ceramika z założenia miała być jedną z wielu rękodzielniczych dziedzin, którymi planowałam się zająć. Taki był plan 😊, ale jak wiadomo plany mają to do siebie, że ulegają zmianom. Fakt, od dziecka ciągle rysowałam, malowałam i lepiłam w plastelinie, szyłam robiłam na szydełku, interesowało mnie wszystko co było związane z szeroko pojętym rękodziełem. Brak wolnego czasu wiele zweryfikował
w moim przypadku. W wielkim skrócie mogę powiedzieć, że dostałam się na studia, które wymagały roku przygotowań do egzaminu z rysunku odręcznego. Cóż pokonały mnie te bardziej ścisłe przedmioty. Następnie ukończyłam kulturoznawstwo – kierunek, który również bardzo mnie interesował. Jednak już na pierwszym roku studiów zupełnym przypadkiem trafiłam do kwiaciarni. Było to całe lata temu mimo tego florystyka jest ze mną do dziś i coś czuję, że nigdy mnie nie opuści miłość nie tyle do samych kwiatów co do plastycznej możliwości pracy z nimi.
Zatem tak Diada- to także kwiaty, choć niezwykle rzadko wrzucam zdjęcia dekoracji kwiatowych. Po ukończeniu Uniwersytetu Ludowego Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej już zupełnie pomieszało mi się w głowie. Dlaczego? – bo wszystko tam mi się podobało (poza wikliniarstwem) ale to tylko dlatego, że z pracy w kwiaciarni nie lubiłam wikliny. Pod czujnym okiem Lusi, którą z tego miejsca szczerze pozdrawiam przebrnęłam i wikliniarstwo.
Ale nagle postanowiłam, że zajmę się witrażem (również wykładanym przez Lusię- pozdrawiam raz jeszcze) i pracownia również jest wyposażona pod wykonywanie witraży techniką tiffany’ego. Zakochałam się w tkactwie więc Kuba naprodukował mi ram żebym miała na czym pracować. Drewno…również skradło moje serce, chodzi mi dokładnie o rzeźbę zwłaszcza płaskorzeźbę. Poza ceramiką broniłam dyplom właśnie z rzeźby w drewnie i witrażu.
Ale to nie koniec, obdarzyłam uczuciem również koraliki, które kochałam już od dziecka. Więc czasami do tej pory siadam z igłą i robię biżuterię koralikową. Czy to wszystko? Chyba nie. Bo naprawdę zauroczył mnie linoryt czy ikony, trochę mniej lubiłam zajęcia z koronki czy haftu- choć bardzo mi się podobają, po latach pracy z kwiatami moje ręce nie nadają się do aż tak szczegółowych i delikatnych robótek.
Pracownia więc jest przygotowana na witraże, gobeliny, drewniane płaskorzeźby, biżuterię koralikową i nie tylko, ale prawda jest taka, że zwyczajnie na to wszystko brakuje mi czasu. Co do Kuby, poza techniczną wiedzą którą biedak musiał przyswoić w kwestii wypałów, bo jest firmowym „piecowym” i to Kuba właśnie ogarnia wypały zwłaszcza raku, próbowaliśmy wciągnąć pod firmę także wypiekanie chleba – jego pasję. Warto tu wspomnieć, że Kuba już jest po kursie również w Woli Sękowej budowy pieca kuchennego, na chlebowy wciąż czeka aż będzie tyle chętnych. Niestety
z chlebem nie wyszło to jednak ekstremalnie różne dziedziny :p . Ale Kubie zostały lampy, które chętnie robi w wolnych chwilach oczywiście.
Podsumowując w pracowni z założenia nie miała powstawać sama ceramika i nie będzie. Tak się stało, że głównie jej poświęcamy czas, bo co tu dużo mówić jest pracochłonna 😊. Na pewno nie raz na stronie pojawią się zdjęcia prac wykonanych w zupełnie odmiennych technikach jak te wyżej wspomniane. Pozostaje trzymać kciuki, żebym kiedyś zarówno ja jak i Kuba i każdy z nas miał wystarczająco dużo czasu na realizowanie wszystkich swoich pasji.


